w piątek daliśmy się porwać dzikiemu pomysłowi przyrządzenia sałatki z kalmara, według przepisu Jamiego O. i żeby było zabawniej, postanowiliśmy użyć całego kalmara, żeby nie kojarzył nam się tylko z krążkami smażonymi w głębokim tłuszczu. w końcu na tyle już zgłębiliśmy wiedzę tajemną, że nadeszła pora na jakieś wyzwanie. i to wyzwanie wyglądało tak...
rozochoceni zabraliśmy się za przeszukiwanie internetu celem zdobycia instrukcji obrazkowej. bogom dzięki za youtuba! oglądaliśmy, przeglądaliśmy, straciliśmy pół godziny... ale wyedukowani postanowiliśmy wdrożyć w życie ten barbażyński proceder.
i szczerze mówiąc, jak na pierwszy raz, poszło nam całkiem nieźle. mission complete. bladzi z dumy lecz z wypiekami na policzkach, z niecierpliwością oczekujący tego co jeszcze przed nami, przystąpiliśmy do kolejnych kroków. i nieoczekiwanie nastąpiła pewnego rodzaju klęska. kiedy sytuacja wydawała się opanowana, napotkaliśmy schody przy tak, wydawałoby się, dziecinnej czynności jak smażenie. kalmar okazał się tak nieśmiały, że zwijał się nieustannie i za żadne skarby nie chciał złapać rumieńca. doszliśmy do wniosku, że to przez zbytnią nonszalancję w nacinaniu oczyszczonego kalmara. trzeba się bowiem ściśle trzymać instrukcji, co powinno zagwarantować sukces. oczywiście mogę jedynie głęboko w to wierzyć, gdyż u nas jak wiadomo sukcesu nie było. niemniej jednak po usilnych staraniach, w końcu udało się dopiec niepokorną sztukę. i, pomijając straty w postaci dymiącej patelni i znajomego zapaszku spalenizny, kalmar wyszedł prawie idealny. miekki, mięsisty, tyle, że bez czarnych grilowanych prążków.
ale szczerze? po tym etapie byliśmy kompletnie wyczerpani, więc przepis polecam tym, którzy mają doświadczenie w kuchni oraz sporo sił witalnych i nie poddają się przy pierwszych przeciwnościach losu.
chociaż z drugiej strony, kto może powiedzieć, że wie jak oczyścić kalmara? niewielu... a nowe doświadczenia są bardzo budujące i cieszą jak żadne inne.
Sałatka z kalmarów na ciepło z sosem chilli
(przepis Jamiego Olivera)
Porcja dla 4 osób
3 niewielkie surowe kalmary (lub 1 duży)
puszka białej fasoli cannellini
2 łyżki oliwy
sól
pieprz
2 łyżki soku z cytryny
kilka garści rukoli
Sos chilii
kilka ostrych papryczek chilli
4 łyżki oliwy z pierwszego tłoczenia
3 łyżki soku z cytryny albo z limonki
szczypta soli
trochę pieprzu
oczyszczanie kalmara rozpocząć od odcięcia odnóżek, poniżej oka. wystającą resztę pewnym i spokojnym ruchem wyciągnąć z tuby. następnie obrać kalmara z nakrapianej skórki, dokładnie usuwając wszystkie błonki. rozciąć tubę i położyć na papierowym ręczniku kuchennym lub ściereczce zewnętrzną stroną do góry. zwykłym nożem kuchennym ostrożnie zrobić płytkie nacięcia, nie na wylot. obrócić tubę i naciąć na krzyż.
otworzyć puszkę fasoli, odlać płyn i dokładnie wypłukać. do rozgrzanego rondelka wlać oliwę i wsypać fasolę. dodać sól i pieprz, wlać sok z cytryny. powoli podgrzewać fasolę od czasu do czasu mieszając. w międzyczasie umyć rukolę.
ze świeżych papryczek łyżeczką lub nożem należy usunąć pestki i wyrzucić (ja używam papryczek razem z pestkami, ze względu na moją słabość do rzeczy piknantnych), pokroić papryczki w cienkie paseczki i drobno posiekać. wrzucić do szklanki, wlać oliwę i sok z cytryny albo z limonki. dodać szczyptę soli, troszkę pieprzu i wymieszać łyżeczką. sos powinien być ostry i nieco kwaskowy.
silnie rozgrzać żeliwną patelnię z żeberkami. nie nalewać tłuszczu, bo będzie się dymił. wrzucić na nią kalmary, zacząć od odnóżek, bo potrzebują więcej czasu, niż tuba. po chwili dorzucić nacięte tuby. gdy się usmażą, przewrócić.
do miski wrzucić rukolę, dodać gorącą fasolę. gdy kalmary nabiorą ładnego koloru, zdjąć je z patelni i pokroić, dorzucić do miski. wlać sos z chilli i szybko wymieszać. sałatkę podawać na ciepło.
niedziela, 27 czerwca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz