sprawa dotyczy mianowicie komunikacji miejskiej i ustępowania miejsc w tejże. jako grzeczna dziewczynka powinnam się bulwersować osobami, które tego nie robią. i faktycznie czasem tak jest. ale... nie jestem chyba do końca grzeczną dziewczynką. bo dla mnie są dwie kwestie w całej tej sprawie....
pierwsza jest oczywista. kultura nakazuje ustępować miejsc siedzących starszym i potrzebującym (przez co ja rozumiem kobiety w ciąży czy z małymi dziećmi itd.). ale powtarzam - jest to kultura albo jej brak. finito. nie ma jakiegoś odgórnego przykazu ani zobowiązania. jeśli ktoś ma lat 20 i czuje się źle, to co? ma wstać, tylko dlatego, że ma 20 lat? jeśli ma 20 lat, czuje się świetnie, a pomimo tego nie ustępuje, to też jego sprawa (świadczy o braku kultury lub też zwyczajnie o tym, że czegoś/kogoś nie widzi).
z kolei jeśli ktoś w potrzebie stoi nad siedzącą osobą, mógłby przecież, tak po ludzku, uprzejmie zapytać czy owa osoba mogłaby mu ustąpić. i myśłę że w 80% bez mrugnięcia okiem ludzie by sobie ustępowali. o ile utrzymane by to było w uprzejmym, nienachalnym tonie. po ludzku. gdyby to była prośba a nie nakaz.
i w ten sposób przechodzimy płynnie do drugiej kwestii, która to wkurza mnie najbardziej. a mianowicie do pseudopotrzebujących. są to z reguły kobiety w wieku przejściowym*. czyli za młode na staruszki, ale takie, które już zapomniały że kiedyś też miały 20, 30 lat. krzykaczki, co to uważają, że wszystko im się należy.
są zazwyczaj wypasione (literally), z reguły pierwsze wskakują dziarskim krokiem do tramwaju lub autobusu. charakteryzują się wyśmienitym refleksem. dopadną każde wolne miejsce biegiem, choćby było na drugim końcu wagonu / autobusu, a one musiały stratować 5 osób po drodze. jeżeli zmierzą wzrokiem wnętrze pojazdu i nie znajdą wolnego miejsca przechodzą do fazy II. - udają umierające. wyławiają ofiarę - najbliższą i najmłodszą. chętnie mężczyznę, gdyż ten raczej rzadko w ciąży... choć z drugiej strony, często bardziej porywczy lub pyskaty. więc nie rzadko pada jednak na niewinną dziewczynkę. następnie przystępują do ataku. przyklejają się do siedzenia i napierają, targane siłą odśrodkową na zakretach miażdżą swoją, bogu ducha winną, niczego nieświadomą, ofiarę, która zszokowana podnosząc w górę głowę nadal niczego nie rozumie. wtf? bywa, że działają zbiorowo, dobierają się w grupy lub znajdują przygodnego rozmówcę i ubolewają nad głową siedzącego nieszczęśnika jak to straszna jest współczesna młodzież, niewychowana, chamska i zła z natury. jak wiadomo w kupie raźniej, wiec rozmowa staje się coraz głośniejsza i może trwać godzinami... czasem angażuje nawet postronnych zdołowanych życiem pasażerów, którzy też stoją, więc nie mają nic lepszego do roboty jak "pojechać" po siedzącyh. ot tak, dla zabicia czasu.
szczerze... jakby mi ktoś tak nad głową gadał, to tym bardziej bym nie wstała. niepokorny ze mnie duch. bo co to pokazuje? zero szacunku, skoro nawet bezpośrednio Pani raczyć nie przemówiła. piłuje tylko nad głową. albo kolejna kwestia - pani, kurdę, w trzecim miesiącu ciąży pod zwałami płaszczy... normalnie człowiek powinien mieć rentgen w oczach. i żaden nic nie powie... tylko jad sączy.
w jakim my kraju żyjemy? gdzie ludzie się nie potrafią komunikowac kompletnie. człowiek człowiekowi wilkiem. demed.
ostatnio uświadczyłam takiej sceny... tramwaj zatrzymuje się przy metrze, ludzie wstają do wyjścia... i nagle jakaś żwawa sześćdziesiątka wyskakuje z tekstem do kolesia, że on sobie siedział, a ona to stoi a ma pierwszą grupę. no przecież, że ma! i nawet na czole wypisane! jakby on wiedział w ogóle o co chodzi... poza tym obudziła się dopiero jak on wstał. a trzeba zaznaczyć, że sama też wysiadała na tym właśnie przystanku. wcześniej nic nie powiedziała, nawet nie stała koło niego. no ale widac nerwy jej puściły... że przecież się należy. koleś odrzekł, ze stoickim spokojem, że on przeprasza i że też ma pierwszą grupę ;-))) w sumie jakąś pewnie ma. a ona mu na to, że dziękuje przynajmniej za to słowo przepraszam (reszty chyba nie dosłyszała, bo byłaby krwawa jatka). wszyscy wokół w szoku. no padłam... padłam na ziemię - dziękuję za słowo przepraszam. zdołałam się podnieść po to tylko, by zobaczyć jak ta awanturnica dziarsko kroczy po schodach i nawija przez komórkę. a się nie boi, że spadnie? z tą swoją niby pierwszą grupą?
i tak sobie myślę, że jeśli ktoś oczekuje kultury od innych, to niech sam świeci przykładem...
-------------------------------
* ja oczywiście wiem, że strasznie generalizuję, niestety na potrzeby tego posta jest to nieuniknione. mam jednak świadomość, że to zaledwie mały odsetek kobiet w okolicach 60-tki.. ale ten odsetek niestety robi czarny PR całej reszcie.
środa, 9 czerwca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz