piątek, 27 sierpnia 2010

my name is Borewicz, porucznik Borewicz ;-)

wczoraj zupełnie przypadkowo upolowałam w tv 07 zgłoś się. po wstępnej salwie śmiechu spowodowanej  samą myślą o poruczniku Borewiczu, pierwszym macho PRLu, zostałam kompletnie zauroczona. rok 81. kolory nieco spłowiałe. Hotel Victoria, Pollena, studia TVP, polonez w kolorze kości słoniowej... same smaczki. do tego macho z problemami, problemy z kobietami, kobiety z czerwonymi paznokciami i sztucznymi rzęsami.

blichtr i przepych. cała Polska musiała mu zazdrościć tych kobiet. a on wrażliwiec taki w głębi duszy... muchy by nie skrzywdził. introwertyk jeden.


doszłam do wniosku, że ja chyba nigdy nie oglądałam 07 zgłoś się bez dubbingu z offu na youtubie. wszak rok produkcji taki, że jeszcze dziecięciem byłam, a nawet mnie nie było. a Borewicz już rządził ;-) muszę koniecznie poznać dalsze jego losy!!!


i niech się Bond normalnie schowa ;-)
Sławek Rulez!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz