wtorek, 3 sierpnia 2010

and so the story goes

wczoraj pół dnia przesiedzieliśmy w hotelu z powodu pogody. no ale to był jakiś powód. gorzej, że jak tak dalej pójdzie to i dzisiaj powtórzymy ten niechlubny wyczyn. i to oczywiście będzie moja wina. a raczej wina bloga. no bo jak można na coś, albo na kogoś zwalić to czemu nie ;-) ale niech tylko nie-mąż powie choćby słówko! przed chwilą stał mi za plecami i czytał symultanicznie to co piszę. pasażer a gapę się znalazł! ochrzaniłam go i skruszony wrócił do drugiego kompa :-)

taki widok z okna rekompensuje nawet deszcz ;-)

w pogodę dżdżystą wybraliśmy się w końcu połazić po okolicy, szybko okazało się jednak, że deszcz kapryśny zdecydował się jednak ujawnić z pełną mocą. i pomimo, że nabyliśmy parasol, do domu wróciliśmy wilgotni. ale warto było. po drodze spotkaliśmy niezwykły budynek, nie wiem, co miało oznaczać to przesłanie na fasadzie? może to przestroga? ;-) czyż to nie cudowne?

 and so the story goes...

po południu zaczęło się przecierać, a wieczór zrobił się już naprawdę ładny, w związku z czym postanowiliśmy pozwiedzać. poza tym robiliśmy się już wilczo-głodni, a głód to dla nas najlepszy motywator, żeby ruszyć w drogę. i tym sposobem, zaraz po zjedzeniu sushi, trafiliśmy na starówkę.


biblioteka


Götgatan

majaczący się w tle Globen


widok z Katarinahiss



Alice in Wonderland


Instytut Polski




Pałac Królewski




na Drottinggatan



Sergels Torg

Kulturhusset (dom kultury - zazdrość zadek ściska!!!)

biurowce Hötorget

od 18 wyłącznie window-shopping


moja ulubiona wystawa




 metro niebieskie - najbardziej mroczna stacja Kungsträdgården





 niebieska linia metra - stacja T-Centralen

 klasa robotnicza rulez


czy to ptak? czy to samolot? nie! to Superman!


słodkich snów na 12 piętrze...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz