od kiedy mamy Gajkę wyjazdy stały się znacznie trudniejsze. i to nawet nie chodzi o to, że nie ma jej z kim zostawić. wiadomo jest to problem, ale na szczęście Bro jak na razie wyraża szczere chęci spędzenia z nią trochę więcej czasu. no z nią i... Wii. przyznajmy szczerze ;-)
podsumowując, wiem, że mała zostaje w dobrych rękach. ale ponieważ jestem chyba psychicznie niezrównoważona to i tak się stresuję i wymyślam jakieś czarne scenariusze. i to normalne nie jest. męczy mnie i mam tego serdecznie dosyć. bo jak tak dalej pójdzie to zero radochy z wyjazdu! nie, nie, nie!!!
mam focha. strzelam focha samej sobie... ciekawe.
myśli destrukcyjne. łańcuch katastroficzny. kurs kreatywnego myśłenia strasznie mi się dziś przydał. nie ma co...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz