została tylko cisza, pustka, gęste powietrze i droga która zdaje się prowadzić donikąd. uderzyło mnie to zdjęcie. idealnie oddaje nastrój ostatnich dni. przytłaczający smutek i spokój. bezruch w którym żyjemy od soboty. wszystko dzieje się jakby w zwolnionym tempie. wyglądam przez okno i mam wrażenie, że zamiast wiosny nastała jesień...
i każdy dziś pyta dlaczego tak się stało. szuka uzasadnienia dla tragedii. ale jak uzasadnić to, że nagle 96 osób przestaje istnieć. tragiczne wypadki nie mają uzasadnienia. zawsze bolą. szczególnie tych, którzy stracili swoich bliskich. dzieci, żony, mężowie, rodzice, rodzina, przyjaciele... to w ich sercach jest największa pustka i wiecznie powracające pytanie. dlaczego? już nigdy nie znajdą kojącej odpowiedzi, bo nic nie ukoi tak jak bliskość tych, których już nie ma.
nie chcę słuchać, że taka tragedia może coś zmienić. w moim odczuciu zmieniła na zawsze wyłącznie życie rodzin tych, którzy zginęli. nie potrafię i nie chcę doszukiwać się głębszego sensu, bo go nie ma. bo nie ma go w żadnym podobnym wypadku. to był właśnie wypadek, który niekoniecznie musiał się zdarzyć. i zginęli w nim ludzie. nie ma dla mnie znaczenia, że byli to politycy i osoby publiczne. to byli przede wszystkim ludzie. mieli swoje małe światy, niedokończone sprawy, marzenia. mieli zaraz wrócić...
dorabianie teorii o ociepleniu stosunków polsko-rosyjskich jako konsekwencji tego co się stało to żadna pociecha. mądrzy ludzie powinni potrafić się porozumieć bez ponoszenia ofiar. dziś, czy wtedy w Katyniu. gdyby ludzie byli mądrzy na codzień, a nie tylko w obliczu tragedii nie byłoby wojen, ofiar, kłamstw, hołdów. nie byłoby pewnie tej tragedii.
nie pójdę pod pałac prezydencki. nie czuję takiej potrzeby. chociaż rozumiem tych, którzy się tam gromadzą, bo tak czują. ja wolę usiąść sama ze sobą i pomilczeć. pomyśleć. drażni mnie mitologizowanie tego wydarzenia i ostatnich pięciu lat prezydentury. to nie był prezydent na którego głosowałam. zrobił wiele dobrego, ale też wiele mu nie wyszło. przecież to ludzkie. i leciał do Katynia bo był człowiekiem, a nie bohaterem. czuł taką potrzebę. tak jak oni wszyscy. i po ludzku strasznie mi przykro, że zginęli.
czy ta katastrofa coś zmieni na dłuższą metę? z upływem czasu opadną emocje, zatrze się uczucie bezsilności i szoku. życie wróci do normy. każdy może jedynie wyciągnąć lekcję dla siebie. zastanowić się nad swoim życiem. docenić to co ma. pomyśleć jak kruche bywa życie...
środa, 14 kwietnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz