czwartek, 18 marca 2010

za ciosem

zabawa z turkusem tak mi się spodobała, że w ślad za brochą dla Q powstała mała seria (brocha + kolczyki). i z całą pewnością nie było to jeszcze moje ostatnie słowo.






dostałam też zlecenie na specjalny tajny projekt, którego efekty zaprezentuję już wkrótce :-) na szczęście miałam swobodę... bo szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie realizowania cudzych wizji. to ja projektuję i niech już tak zostanie. dostałam tylko wskazówkę kolorystyczną. i to jest bardzo fajne, bo dobrze jest poznać ulubiony kolor osoby dla której przygotowuje się twora.

nie przygotowuję projektów na papierze. mam w głowie tylko wizję. przed rozpoczęciem pracy myślę sobie o tym jak mogłaby dana rzecz wyglądać, wymyślam ogólny zarys - tło i połączenia kolorystyczne. dopiero kiedy siadam przy stole dobieram i mieszam konkretne kolory. reszta dzieje się sama. z niewielką pomocą moich łapek ;-) dla mnie to trochę jak malowanie.

strasznie, strasznie przyjemne... chociaż trwa długo. samo lepienie zajmuje mi ok. 4 godzin. niezależnie od tego czy jest to brocha, para kolczyków, czy wisiorek, mniej więcej wychodzi to podobnie. oczywiście wszystko zależy od stopnia skomplikowania i dokładności. ja w domu nazywana jestem szczególarzem ;-) więc...

no i cierpliwość się ćwiczy... sama!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz