źródło: www.oa.uj.edu.pl
i z tej tęsknoty zabrałam się do pracy. rozmarzyłam się, ale też uspokoiłam skołatane nerwy ;-) gwiezdny pył pokrył wszystko dookoła... wyszły dwie broszki i para kolczyków.
marzenie o letim wieczorze na polanie pod gwiazdami z piwkiem w ręku jednak pozostało. wokół tylko groźnie wyglądający sosnowy las, spokojna tafla jeziora, delikatnie szumiące trzciny i łódki pluskające na wodzie. ach... tak właśnie było. dawno, ale było...
i tak sobie myślę, że człowiek bez marzeń byłby strasznie ubogi. gdyby miał wszystko co chce, byłby nieszczęśliwy, zblazowany i znudzony. trzeba za czymś tęsknić i czegoś pragnąć. bo przecież wcale nie chodzi o to żeby złapać króliczka...







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz