wtorek, 16 marca 2010

brocha na kolczyki

swojego czasu (jakoś w okolicy świąt to było) przyszła również kolej na stworzenie czegoś specjalnego dla mojej drogiej QjakQueen. 1/4 lejdis, królowej wizażu, pierwszej fanki Trinny i Susannah, zakupoholiczki na odwyku, wielbicielki kostek do kąpieli Sephory. tak w skrócie.

z racji okazałych "kolczyków", padło na brochę ;-) z kolorem przewodnim nie było problemu, no bo przecież turkus, turkus, turkus...


Q znana ze swojego upodobania do nieskazitelnej czystości wyprała brochę razem z bluzką wysokiej jakości detergentem sprowadzonym przez biednego kuriera z Niemiec w ilościach hurtowych. brocha jednak nie dała się sponiewierać, okazała się twardsza niż najtwardszy głaz. zgubiła jedynie przypinkę i jedną cyrkonię. terminator. tadam.

swoją drogą, jakieś fatum nade mną wisi... jak nie czacha zgubiona to brocha wyprana. niezły początek. ciekawe co będzie dalej? ;-)

2 komentarze:

  1. OOO kobieto:O masz nieziemskie diy!pierwszy raz się spotykam z takimi pomysłowymi wzorami!eee ja tam tylko kolczyki sobie kiedys strzeliłam handmade,wylepiłam z fimo i zrobiłam na nich decoupage..ale : )podobaja mi sie : ]

    kolejnych swietnych pomysłów bo masz talent i głowę do tego : ]

    OdpowiedzUsuń
  2. ależ się czuję zawstydzona :-)

    OdpowiedzUsuń