poniedziałek, 29 marca 2010

fetysz

wracając w piątek do domu odkryłam ze zdiwieniem swój fetysz. chociaż nie wiem czy można to w ten sposób określić. nie są to bowiem koronkowe stringi, podwiązki, kajdanki, ogonki króliczka ani pejcze. żadne nieożywione przedmioty głównie męskich fantazji, które potocznie fetyszem się zwą. mnie kręci konkretny kształt męskich ust. a w szczególności zawinięte do góry kąciki. wyłapuję takie usta na ulicy, w tramwaju, czasem zupełnie nieświadomie jak się okazuję. po piątkowym odkryciu przeglądając na filmwebie filmograię i galerię mojego ulubionego aktora stwierdziłam - nie bez zdziwienia - he is one of them...

no coś w tym musi być normalnie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz