przyznaję się bez bicia, że miałam problem z tym miejscem... w Pamukkale byłam już dwa razy i po całkiem przyjemnej inicjacji, dwa lata później zaliczyłam twardy upadek na tyłek... po którym miałam poczucie, że to miejsce przez ludzką głupotę zostało kompletnie zdewastowane i już nigdy nie odzyska dawnego piękna, podziwianego na pocztówkach. zdarzyło mi się nawet odradzać wizytę w tym miejscu...
ale od tej pory wszystkich będę tylko gorąco zachęcać!
Pamukkale w dosłownym tłumaczeniu oznacza bawełniany zamek (pamuk - bawełna, kale - zamek, twierdza). położone jest ok. 18 km od Denizli. miejscowość słynie z trawertynów - osadów wapiennych powstałych w wyniku wytrącania się węglanu wapnia z wypływającej z gorących źródeł, bogatej w związki wapnia i dwutlenek węgla, wody. osad nawarstwia się, tworząc na zboczu góry progi, tarasy, a następnie eliptyczne baseny wody termalnej... nieprzerwanie od 14 tysięcy lat.
chwila dla pasjonatów reakcji chemicznych ;-)
Ca(HCO3)2=CaCO3+H2O+CO2
w II w. p.n.e. ponad trawertynami Pamukkale Rzymianie wznieśli miejscowość, którą nazwali Hierapolis. miasto zostało założone ok. 190 r. p.n.e. przez króla Pergamonu Eumenesa II jako ośrodek leczniczy, który bardzo szybko zyskał w świecie starożytnym miano jednego z lepszych uzdrowisk, a liczni kuracjusze, ciągnący tu ze wschodnich terenów basenu Morza Śródziemnego, przyjeżdżali tysiącami. dzięki temu Hierapolis rozrosło się w zaskakująco krótkim czasie w potężne miasto, które z powodzeniem prosperowało zarówno w czasach rzymskich jak i później, w okresie Bizancjum. na przestrzeni dziejów miasto było kilkakrotnie nawiedzane przez trzęsienia ziemi. to najdotkliwsze z 1354 roku dosłownie zmiotło Hierapolis z powierzchni ziemi, a miasto nigdy się już nie odrodziło.
niestety nie wszyscy kuracjusze znaleźli lekarstwo na swoje bolączki, nie wszyscy uzdrowieni wrócili do domu, spora ich część pożegnała się w tym miejscu ze światem. z tego też względu zaraz przy Hierapolis znajduje się największa nekropolia Anatolii.
w 1988 Hierapolis wraz z Pamukkale zostało wpisane na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. utworzono także Park Narodowy w celu ochrony trawertynów.
w połowie XX wieku bowiem w górnej części zbocza wybudowano hotele (kto wydał na to pozwolenie?), które przyczyniły się do stopniowego wysychania źródeł wody termalnej i postępującej degradacji środowiska. do hoteli prowadziła ponadto droga dojazdowa, która umożliwiała motorom kursowanie w górę i w dół wzgórza. zero troski o konsekwencje tych radosnych poczynań. z momentem wpisania Paukkale na listę UNESCO wszystkie hotele zostały zburzone. w 1997 została zamknięta trasa turystyczna prowadząca przez naturalne tarasy, a w części południowej, w miejscu gdzie kiedyś znajdowała się droga dojazdowa, stworzono sztuczne baseny, na które skierowano ruch turystyczny. wybudowany wzdłuż drogi wąski kanał, którym płynie woda termalna napełniając utworzone sztucznie baseny, umożliwił dokładne przykrycie naturalnym osadem betonowych zapór, tak że nie odróżniają się one praktycznie (no poza dzikimi tłumami turystów tłoczących się na nich) od naturalnych niecek. zawartość wapnia w spływającej wodzie jest tak wysoka, że może pokryć osadem grubości 1 mm powierzchnię około 4,9 km2 rocznie. przepływ wody (ilość i miejsce płynięcia) jest regulowany przez pracowników parku tak, aby równomiernie zasilać naturalne i sztuczne baseny.
tym razem udało się uniknąć katastrofy i mam nadzieję, że będziemy cieszyć nasze oczy widokiem trawertynów o zachodzie słońca jeszcze nie raz! bo takiego Pamukkale nie widzieliśmy jeszcze nigdy!!! nic nie równa się radości swobodnego odkrywania uroków tego miejsca na własną rękę i wpatrywania się w słońce, znikające spokojnie za horyzontem...
'precious and fragile things need special handling'...
----------
źródła:
Wikipedia
Podróże.pl
czwartek, 16 września 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz